21/05/2014

6. Co mnie irytuje w książkach - edycja dla autorów (cz. 2)

Druga część mojego narzekania na autorów książek. Chciałam tylko podkreślić, że mówiąc o kolejnych "wadach" nie kieruję ich do wszystkich książek, gdzie mamy podobne sytuacje. Mówię tylko o skrajnych wypadkach, które mnie zirytowały.

Co mnie irytuje w książkach - winą autora:
6. Gdy poboczne postaci są... zabawniejsze, bardziej atrakcyjne, inteligentniejsze, odważniejsze, z lepszą osobowością i ogólnie po prostu lepsze i fajniejsze od głównych postaci, to wtedy mamy problem. Nie wymagam od głównych protagonistów perfekcji. Wręcz przeciwnie! Zawsze lepiej się utożsamimy z postacią, gdy mają swoje wady i dziwności. Ale wkurza mnie niezmiernie, gdy postaci poboczne wydają się nakręcać całą fabułę swoją osobowością, bo wtedy odciągają uwagę od spraw, które w książce powinny być ważniejsze. Wiecie o co mi chodzi?
7. Używanie narracji pierwszoosobowej w książkach, gdzie dużym prawdopodobieństwem jest śmierć głównej postaci. Bo wtedy nie ma tego dreszczyku emocji i zastanawiania się czy nasza główna postać przeżyje?! Ja rozumiem, że czasem po prostu nie da się uzyskać tego samego efektu, gdy czytelnik nie ma bezpośredniego dostępu do myśli bohatera, ale to naprawdę sporo obniża efekt utrzymania w napięciu.
8. W tytułach:
- gdy tytuł nie ma nic wspólnego z treścią książki. I znowu bawimy się w zbytni symbolizm. W tym momencie szczególnie patrzę na Zmierzch i resztę książek z popularnej serii o wampirach.
- super długie tytuły książek. Tytuł to ma być coś, co przyciąga uwagę, to hasło sygnalizujące nam o czym jest książka, coś symbolicznego, tajemniczego i wpadającego w ucho. A nie całe zdanie!
9. Romans irytuje mnie, gdy:
- w książkach, które powinny być fantastyką, przygodówką czy thrillerem na głównym planie mamy romans głównych bohaterów, który naprawdę strasznie rozprasza, odciąga i czytelnika i samych bohaterów od głównego wątku książki;
- romans zdarza się w przeciągu jednego paragrafu. Czytamy o jakiejś porywającej przygodzie dwóch przyjaciół i nagle jeden z nich stwierdza, że zakochał się w tej drugiej osobie. Ni z tego ni z owego. Gdy wcześniej nie było nawet najmniejszej sugestii, że do czegoś takiego miałoby dojść;
- bohater jest przystojny i mega zajefajny, a bohaterka jest szarą myszką potrzebującą ciągłego wsparcia umięśnionego ramienia. No błagam, ile jeszcze razy będziemy przechodzić przez ten sam schemat? I gdzie się podziały silne, samowystarczalne bohaterki w powieściach młodzieżowych?
- z niewiadomego powodu powstaje trójkąt, czworokąt lub inne wielokątne zjawisko, łączące kilku głównych bohaterów i wszyscy kochają wszystkich lub wszyscy kochają tylko jedną osobę, a nienawidzą całą resztę. Bo tak;
- wątki typu kochasz mnie, tylko jeszcze o tym nie wiesz, więc będę za tobą łaził, jak jakiś nienormalny, skrzywdzony przez świat szczeniak, bo w końcu zdasz sobie sprawę z tego, że jesteśmy sobie przeznaczeni
10. Bohaterowie są niezniszczalni. Wszelkie rany zadane podczas walki/ucieczki/zabawy w chowanego trwają jakieś pięć stron po czym magicznie znikają. Gdy ktoś Cię postrzeli w nogę, bandaż nie wystarcza i nie masz prawa za pół godziny biec maniakalnie na ratunek pokrzywdzonym, rozumiemy się?

To tyle z mojego narzekania. Wkrótce pewnie też napiszę podobny post tylko skierowany do czytelników lub samych wydawców (np. na temat zmieniających się w połowie serii okładek).

4 comments:

  1. Z numerem 2 może i się nie zgodzę, jednak punkt 10 jest niezwykle irytujący! Albo gdy bohaterzy są tacy "cudowni"! :/
    shelf-of-books.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. A nie szkodzi, każde ma inne upodobania ^^
      Tak, "cudowność" bohaterów bywa niezwykle irytująca!

      Delete
  2. Komentarz piszę miesiąc po opublikowaniu posta, ale mimo to mam cichą nadzieję, że go przeczytasz. Podobnie jak Marta, nie zgodzę się z numerem drugim - jeśli historia zostanie w ciekawy sposób napisana, pierwszoosobowa narracja nie powinna stanowić problemu. Żywym dowodem na potwierdzenie mojej opinii jest trylogia "Igrzyska Śmierci", gdzie autorka zastosowała ową narrację pierwszoosobową i mimo to przez cały czas trzyma w napięciu. Niesamowitą atmosferę nadaje ponadto umiejętnie wpleciony wątek miłosny. Pozdrawiam, Zosia z bloga moimswiecie.blogspot.com :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jasne, że przeczytam. A nawet odpowiem xD
      Totalnie rozumiem, co masz na myśli. Z jednej strony się z Tobą zgadzam, bo czytanie Igrzysk Śmierci na pewno trzymało w napięciu. Ale z drugiej strony patrzę na pierwszy i tom i myślę "no narracja jest pierwszoosobowa, więc bohaterka nie umrze, bo są aż trzy tomy". Wiesz co mam na myśli?
      Osobiście nie mam nic przeciwko takiej narracji, po prostu wolę jej unikać w książkach, gdzie śmierć głównego bohatera jest bardziej niż możliwa. No ale to tylko moje zdanie ^^
      Dzięki za odwiedziny i komentarz ;)

      Delete